• oferty last minute 10 touroperatorów

magazyn National Geograghic 03/2008

[magazyn National Geograghic 03/2008] - rome_k - 2008-03-04 19:01:56.544293

W marcowym numerze magazynu National Geographic m.in.:


Puszczaków znad Narwi sposoby na życie

Na podwórze zajeżdżają wozy, bryczki i furmanki. Na wasągu „ubranym” w paradne, wiklinowe półkoszulki zasiada kapela, która rżnie skoczne obertasy. To Pan Młody ze swoją świtą przyjechał po narzeczoną.

Z chaty wysypują się panny i sędziwe matrony, które witają przybyłych. Przyśpiewki rozpoczyna świadek Młodego, domagający się wyjścia Panny Młodej, gdyż już najwyższa pora, aby ruszyć do kościoła. Jednak druhny nie chcą tak łatwo oddać przyjaciółki. Żądają „wykupnego”. Słowne przepychanki trwają dłuższą chwilę, gdy wreszcie w drzwiach pojawia się narzeczona, Panna Młoda. Niewinnie spuszcza oczy, a jej policzki pokrywają się rumieńcem. Tak jawnie widoczna wstydliwość sprawia, że witający ją tłum gości jeszcze odważniej poczyna sobie w przyśpiewkach. W otoczeniu starszych kobiet, matki i druhen Panna Młoda posadzona zostaje na odwróconej do góry dnem dzieży. Rozpoczynają się „rozpleciny” warkoczy przyszłej mężatki. W tym czasie druhny zawzięcie spierają się z drużbami, by już po chwili tańczyć z nimi na podwórku przed chatą. W tany porwani zostają również gapie, bo w weselu kurpiowskim udział wziąć może każdy, nawet mieszczuch. Po zaślubinach w kościele Młoda Para witana jest przez rodziców chlebem i solą i w asyście gości weselnych zasiada do stołu. Rozpoczyna się zabawa. Grzmią oberki, polki, fafury, trampolki, powolniaki i olendery. Najwięcej radości dostarczają oczywiście oczepiny, które rozpoczyna stary taniec cepcarki. Na środek izby wychodzi grupka kobiet z czepkami w rękach i wśród pieśni i tanecznych kroków inicjuje targowanie z drużbami czepków. A to dopiero początek. Na żądnych folklorystycznego rytuału gości czeka m.in. toczenie chleba, obtańcówka i gonienie po zastolu. To dla ciała, a dla podniebienia chleb ze smalcem, kugle, łagodniaki, pampuchy i piwo kozicowe. Na kurpiowskie wesele najlepiej wybrać się w trzecią niedzielę czerwca do Kadzidła – serca regionu. Rokrocznie odbywa się tutaj całodzienna impreza, w której udział bierze kilka zespołów folklorystycznych. Agnieszka Budo prezentuje też m.in. atrakcje kurpiowskiej niedzieli palmowej w Łysych i myszynieckiego miodobranie. A wszystko to na tle niezwykłej historii kształtowania się regionalnej odrębności puszczańskiego ludu znad Narwi, słynnego z miodu, bursztynu i wycinanek.


Geografia: Polacy na Islandii

Według oficjalnych danych Islandzkiego Urzędu Statystycznego w grudniu 2007 r. na wyspie przebywało 8 981 Polaków, ale niektórzy szacują, że ich liczba przekroczyła już 10 tys. W Nasi rodacy są najliczniejszą grupą obcokrajowców w tym kraju, znacznie wyprzedzając w statystykach kolejne nacje – Duńczyków (2 923), Filipińczyków (1 337), Litwinów (1 238) czy Tajlandczyków (1 002). Polacy stanowią niemal 3 proc. całej populacji Islandii i ponad 26 proc. wszystkich obcokrajowców mieszkających w tym kraju. Początkowo zatrudniani byli głównie w zakładach rybnych, ale stopniowo zakres zajmowanych przez nich stanowisk i wykonywanych zajęć zaczął się poszerzać, obejmując inne prace niewymagające specjalnych kwalifikacji (większość imigrantów miała wykształcenie zawodowe lub podstawowe). Najwięcej ich pochodziło z północy Polski – okolic Gdańska, a także z Mazur i rejonu Białegostoku. Obecnie trafiają tu Polacy ze wszystkich regionów kraju, a zatrudniani są w firmach sprzątających, hotelach, gastronomii, sklepach, szpitalach i domach starców, ale przede wszystkim w branży budowlanej. Co ciekawe, wcześniej do Islandii przyjeżdżały głównie kobiety, na przykład w 1995 r. ich liczba prawie trzykrotnie przekroczyła liczbę mężczyzn. Dziś te proporcje się zmieniły.


Wojna o energię

Charakter Islandii jest zdeterminowany przez fakt, że wyspa ta leży na styku dwóch płyt tektonicznych, „stoi okrakiem” na wulkanicznej granicy zwanej Grzbietem Śródatlantyckim. W związku z tym jedna trzecia lawy wyrzuconej z wnętrza Ziemi w ciągu ostatnich 500 lat wypłynęła na powierzchnię właśnie tutaj. Bije tu wiele naturalnych, gorących źródeł i prawie wszystkie budynki ogrzewane są energią geotermalną. Tymczasem powierzchnię skuwają ogromne lodowce, z których wypływają liczne rzeki. Ta kombinacja gorąca i chłodu, siły kłębiące się pod powierzchnią i potężne rzeki płynące po niej czynią z Islandii jedno z najbardziej skupionych źródeł energii geotermalnej i wodnej na Ziemi – czystej, odnawialnej, zielonej energii, której świat coraz bardziej potrzebuje. Rzecz w tym, że wykorzystujemy zaledwie jej część. Źródło znajduje się bowiem pośrodku pustki między kontynentalną Europą i Grenlandią. Od lat 60. XX w. rząd próbuje zwabić na Islandię przemysł ciężki, oferując tani prąd, brak biurokratycznych ograniczeń i minimalny wpływ na środowisko. Jednak jeśli nie liczyć dwóch małych hut i zakładu produkcji żelazokrzemu, nakłonienie firm do przyjazdu w te strony okazywało się trudne. Siła robocza jest tu bowiem nieliczna, droga i prawdopodobnie zbyt dobrze wykształcona. Dodajmy jeszcze oddalenie tego miejsca, długie, mroczne zimy i surowy klimat. Tylko branża zużywająca ogromne ilości energii, mogąca kupować ją za szatańsko niską cenę przez długi czas, może uznać, że opłaca się jej tworzyć zakład aż na Islandii. Te założenia najlepiej spełnia hutnictwo aluminium. I stało się tak – ku przerażeniu ekologów i radości przemysłowców, którzy chcieli ją wykorzystać, aby wreszcie coś wyprodukować. Najpierw powstała więc gigantyczna (198 m wysokości) zapora dla hydroelektrowni. A zaraz potem rozpoczęto budowę wielkiej huty aluminium. A ta z kolei zrodziła wątpliwości, czy aby kraj zamiast energii nie powinien „sprzedawać” swojej dziewiczej, surowej przyrody. Spór o model rozwoju mocno podgrzewa dziś lodową wyspę.


Arktyczne jednorożce

Do połowy XX w. narwale i inne ssaki morskie były głównym źródłem utrzymania Inuitów. Dostarczały mięsa i tłuszczu do jedzenia, łoju na opał i surowców do wytwarzania rozmaitych sprzętów, od nici i narzędzi po paliki do namiotów i płozy sań. Łowcy zabijali ich tyle, ile potrzebowali, i zużywali wszystko, co zdobyli. Jednak coraz więcej Inuitów porzucało częściowo wędrowne życie przodków i przenosiło się do miast. Zęby narwali stały się źródłem gotówki. Liczba zabijanych zwierząt rosła. Nikt nie wie, ile narwali żyje w Arktyce – ich liczbę szacuje się na 40–70 tys. Konwencja o międzynarodowym handlu zagrożonymi zwierzętami i roślinami wymienia jednak Monodon monoceros wśród gatunków, które mogą być zagrożone, jeśli handel nimi nie będzie nadzorowany. Przez wieki ciosy narwali kojarzono z legendą o jednorożcu i wierzono, że mają działanie lecznicze, a nawet magiczne. W średniowieczu „róg jednorożca” był wart 10 razy więcej niż jego masa w złocie. Podobno królowa Elżbieta otrzymała cios wyceniany na 10 tys. funtów, co w jej czasach pozwalało na zakup zamku. Dzisiaj takie trofeum warte jest ok. 400 dolarów za metr. W 2005 r. Don Oliver, menedżer Northern Store w Arctic Bay, kupił od myśliwych kość narwala za 75 tys. dolarów, w tym rzadki podwójny cios, za który zapłacił 11 tys. Oliver pakuje ją w pudła i wysyła do North Bay w Ontario, gdzie sprzedawana jest na aukcji handlarzom sztuki i kolekcjonerom. Pokusa zysku jest silna, a broń palna i przemiany społeczne prowadzą do nadużyć. Młodzi Inuici przestali czuć mityczny związek z naturą. Mimo wszystko polowanie z nimi na narwale to prawdziwa arktyczna egzotyka.


Szczęście Narodowe Brutto

Przez ponad tysiąc lat Bhutan – małe himalajskie królestwo wielkości Szwajcarii, nazywane przez miejscowych Druk Yul, czyli „Ziemia grzmiącego smoka – żył we wspaniałej izolacji pośród górskich łańcuchów, wciśnięte między Indie i Chiny. Był odcięty od świata zewnętrznego przez warunki geograficzne i celową politykę. Aż do lat 60. XX w. nie było tam dróg, elektryczności, pojazdów mechanicznych, telefonów czy poczty. Jeszcze dziś miejsce to sprawia wrażenie zapomnianego przez pędzący czas. Są tu stare świątynie przycupnięte wysoko ponad urwiskami spowitymi mgłą, niezdobyte święte szczyty wyniesione ponad dziewicze rzeki i lasy, które pokrywają około trzech czwartych terytorium kraju. W górach stoi drewniany dom, w którym mieszka dobrotliwy monarcha i jedna z jego czterech żon (wszystkie są siostrami). Jednak dziś wszystko się zmienia – rajskie krajobrazy Bhutanu także. Król Jigme Singye Wangchuck chce zrzec się władzy i zaprowadzić demokrację. Z pewnością siebie zrozumiałą u władcy, którego kraj nigdy nie został podbity, próbuje dyktować warunki tego otwarcia. Przedefiniował nawet samo rozumienie rozwoju, wynajdując dla swojego programu stosowną nazwę: „Szczęście Narodowe Brutto” (od ekonomicznego terminu Produkt Narodowy Brutto). Tuż przed wkroczeniem w nowe tysiąclecie, w 1999 r., Bhutan, mający 635 tysięcy obywateli, z czego połowa nie ma jeszcze 22 lat, udostępnił swoim mieszkańcom sygnał telewizyjny (jako ostatni kraj na świecie) oraz internet. W miastach zapanowała euforia. Puszka Pandory została otwarta i pojawiły się obawy. Czym przyjdzie Bhutańczykom zapłacić za dołączenie do cywilizowanego świata? Skomplikowane bhutańskie realia przybliża czytelnikom Brook Larmer.


A ponadto:

Śladami polskich podróżników: Tony Halik

O czym myślą zwierzęta

Cztery łapy na ratunek

magazyn National Geograghic 03/2008 0

Newsletter

Dopisz się do newslettera i bądź na bieżąco informowany o promocjach i nowościach:
Travelzone.pl zapewnia najwyższe standardy bezpieczeństwa transakcji z wykorzystaniem najnowocześniejszych technologii szyfrowania danych
we współpracy z profesjonalnymi partnerami oferującymi bezpieczne płatności internetowe dla sklepów i serwisów,
akceptację kart Visa, MasterCard/EuroCard, JCB, Diners Club, Maestro i Visa Electron
a także szybkich przelewów internetowych (takich jak mTransfer, iPko).
Biuro Obsługi Klienta:

+48 801 00 31 26 (infolinia)
+48 24 36 23 996

pon.-pt. 09:00-19:00
sob.-niedz. NIECZYNNE

Formularz kontaktowy Tagi

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego - szczegóły

DOTACJE NA INNOWACJE FUNDUSZE EUROPEJSKIE DLA ROZWOJU INNOWACYJNEJ GOSPODARKI

Ta strona używa cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz regulamin serwisu. Akceptuję Czytaj więcej